Kniaża

Leży Kniaża na Podolu, nad rzeką Kośniczką, w jampolskim powiecie.

To takie Pobereże, kraina wąskim pomostem wyciągnięta między Dniestrem i Bohem, hen po rzeki Jahorlik i Kodymę. Pobereże, pogranicze, co na krańcach swoich, w stepie, bujną porasta trawą.

Zwie się wieś Kniażą, bo ongiś do kniaziów należała. Dużo tych Kniaz na Rusi całej. Jest Kniażpol, Kniażsioło, Kniażperechod, Kniaziołuka.

Przy Kniażach legenda być musi.

To kniaź bohater sypał groblę na Kniażperechodzie, by mieć perechod na waregskich władców, to kniahini na Kniażgórze miała zamek bursztynowy.

Była Kniaża jampolska otoczona wsiami Miaskówką, Kośnicą, Antopolem, sama rozłożona nad brzegami ruczajów, co do Kośniczki wpadały.

Opodal Kniaży widniało miasteczko Kniażopol ze staremi, kilkuwiekowemi budynkami.

Kniaża i Kniażpol stanowiły w XVI wieku własność Czetwertyńskich, przechodzi potem Kniaża do Grocholskich i od XVIII wieku do obecnej chwili jest własnością tej rodziny. Teraz dziedzicem Kniaży jest Remigiusz hr. Grocholski.

Był w Kniaży dom, na pierwszy widok zwykły typowy dwór polski.

Taki z gankiem winem obrośniętym, ścianami zielenią okrytemi. Przy bliższem oglądaniu widzi się przy samym domu zwaliska wałów, widzi się ściany dworu 1.5 metrowej grubości. Wejście do dworu nie od ganku z zielenią, lecz z boku. Wchodzi się nie prosto, a w dół głęboko po krętych kamiennych schodach, jakby do piwnicy. Tuż ogromna sklepiona komnata bez okien. Taka warowna ciemnica, łuczywem dawniej oświetlana, a stanowiąca lwią część domu. Tu wizja skrzyń z bandoletami, po kątach oszczepów szerokich, dzirytów. Podwoje prowadzą w różnych stronach już do zwykłych pokoi mieszkalnych, salonów, jadalni.

Taka budowa zwała się „stawianą w gwiazdę”.

Wokół Kniaży ogromne lasy Hrabeczego. W nich dawniej łowy na wilki i dziki. Łowy odbywały się na koniach, gdyż w zapadniach żaden wóz by nie przeszedł. Lasy Hrebeckie tak stare i piękne, że w 90-tych latach zeszłego stulecia kupcy angielscy przyjeżdżali specjalnie je oglądać.

W Kniaży, czasu Powstania Styczniowego, Xawera hr. Grocholska zbiera posiedzenia tajne dla organizowania ruchu.

Szły po borach Hrebeczego, opodal Kniaży, dobre echa przeszłości.

Dęby szeptały coś dębom, wiązy wiązom. One poszepty czy są jeszcze i czy je usłyszy Remigiusz Grocholski, swej ojcowizny pozbawiony.

Antoni Urbański „Podzwonne na zgliszczach Litwy i Rusi” Nakładem Autora, Warszawa 1928 

Kołodno

Kołodno 2006 r.
Zdjęcia p. Jarosław Ratuszniak

 
 
 
 
Kołodno wiosna 2012 r.
Zdjęcia p. Jarosław Ratuszniak

 

 
 
Kołodno 14 lipca 2013 roku
Zdjęcia p. Jarosław Ratuszniak

Zdjęcia od p. Jarosława Ratuszniaka – 70 rocznica wymordowania polskich mieszkańców miejscowości, hospital akcja – „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”.

 

Grocholice / Wszechświęte

Kościół Wszystkich Świętych, XIX-wieczny cmentarz, plebania

Do najważniejszych zabytków na terenie gminy Sadowie należy kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych, który obecnie mieści się w miejscowości Wszechświęte. (W części publikacji miejscowy kościół nadal opisywany jest jako znajdujący się w Grocholicach, a to dlatego, iż dawniej Wszechświęte i Grocholice stanowiły jedną miejscowość, a ich nazwy były używane zamiennie).

Budowla pierwotnie istniała już w 1326 roku. Obecna została wzniesiona w 1462 roku z fundacji Jakuba Grocholskiego, kanonika krakowskiego i jego brata Andrzeja, obaj herbu Syrokomla. Ów kościół murowany był z kamienia ciosanego w stylu gotyckim, mającym elementy świątyni starożytnej, stoi na małym wzniesieniu po zachodniej stronie wsi Wszechświęte. Na wzmacniających go skarpach umieszczony jest herb rodu Grocholskich Syrokomla.

Z Roczników Diecezji Sandomierskiej wynika, że od 1462 do 1902 roku w Grocholicach-Wszechświętych obowiązki proboszcza sprawowało 24 księży. Pierwszym proboszczem był fundator kościoła Jakub Grocholski. W 1676 roku sprowadzono nowy dzwon. W późniejszych latach kościół był przebudowywany. 15 listopada 1785 roku w trakcie rekonstrukcji Wielkiego Ołtarza pod ołtarzem odkryto murowany grób, w którym była trumna z drzewa modrzewiowego fundatora kościoła Jakuba Grocholskiego, dziedzica Grocholic.

Na zewnątrz kościoła, nad bocznym jego wejściem widnieje tablica erekcyjna. Oba przysionki – od południa (boczna kruchta) i od zachodu dobudował w 1783 roku (przysionek lub Kruchta, dawniej nazywana także babińcem – część kościoła, przedsionek poprzedzający wejście). Na tablicy napis: „Ksiądz Szymon Opalewski, kanonik krakowski, sufragan opatowski, pleban Grocholicki, obydwie kruchty wymurować kazał” i rok wybudowania kruchty. W roku 1882 w kościół we Wszechświętych-Grocholicach uderzył piorun, od którego świątynia spłonęła. Odbudowany został za księży proboszczów Gulina i Nowakowskiego, a ks. biskup Sotkiewicz w 1892 roku dopełnił świętej konsekracji.

Pierwotne cechy stylu gotyckiego uległy na przestrzeni wieków wyraźnemu zatarciu i przejawiają się jedynie w kolebkowo – krzyżowym sklepieniu prezbiterium, ostrołukowym łuku tęczowym oraz oszkarpowaniu zewnętrznych ścian budowli. Na trzech skarpach zachowały się herby Grocholskich – Syrokomla. Kościół otoczono starym murem z kapliczkami, mieszczącymi ołtarze.

Kościół we Wszechświętych-Grocholicach ma trzy ołtarze: Wielki i dwa boczne. Pochodzą one z XVIII wieku. W Wielkim są obrazy Wszystkich Świętych, u góry Św. Rocha, w bocznych Przenajświętrzej Trójcy i Św. Antoniego oraz Matki Bożej i Św. Barbary. Na portalu ołtarza Św. Trójcy napis głosi, że kamień ten ołtarzowy poświęcił biskup krakowski Konstanty Feliks na Szaniawach Szaniawski, książę Siewierski 1737 w Kielcach, który umieścił w nim relikwie Św. Donata i innych męczenników. W trzech relikwiarzach znajdują się szczątki Św. Anny, relikwie Św. Jukundy i Św. Wenerandy. Jedna z monstrancji ma datę 1806 rok, a mosiężne lichtarze są o wiele starsze. Uwagę zwracają również zabytkowe kamienne portale oraz wyposażenie wnętrza, pochodzące w głównej mierze z ostatniej ćwierci XVIII wieku.

Stalle (dawniej drewniane lub kamienne ławki) w prezbiterium (przestrzeń kościoła przeznaczona dla duchowieństwa, może być wydzielona od reszty kościoła podwyższeniem lub balustradą) i chrzcielnica pochodzą z 1777 roku. Prezbiterium jest węższe, sklepione kolebkowo. Przez ostrołukowy portal po stronie lewej wejście do zakrystii, gdzie znajduje się ukryte wejście do skarbczyka oraz barokowe okienko uszate ze stara krata. W południowej (przeciwległej) ścianie prezbiterium ostrołukowa wnęka na oleje święte również ze starą kratą. Przed ołtarzem wejście do podziemnych krypt, których korytarze wyprowadzają poza obręb kościoła. Polichromia częściowo Lenartowicza (koniec XIX w.).

W wewnętrznej ścianie jednego z przedsionków znajduje się pomnik Feliksa Chocimowskiego, dziedzica Małoszyc i Dżenkowic, zmarłego 3 grudnia 1546 roku, „męża prawego, który nikogo w życiu nie był przykrym”. Z przetłumaczenia z łaciny napis na tablicy głosi: „Bądź mu miłościwy, o Boże. Dla oblicza Chrystusowego, nie sądź Panie sługi twego”. Tutaj też znajdują się herby Topór, Poraj, Janina i Drużyna. Był tu także nagrobek szlachetnej Felicji Chocimowskiej, dziedziczki Rżuchowa, „małżonki bez zarzutu, zmarłej 17 kwietnia 1542 roku”. Stelle rokokowe pochodzą z 1777 roku fundacji ks. Szymona Opalewskiego, a litery otaczają herb księdza Opalewskiego – Ostoję. Na chrzcielnicy jest także wyryty napis z datą 1777 roku.

Warto także przypomnieć tytułem ciekawostki, że na kościele we Wszechświętych stała wieżyczka z kamienia ciosanego, w którą w roku 1734 roku uderzył podczas burzy piorun i zniszczył wieżyczkę. W 1799 roku po raz trzeci odbyło się przeniesienie prochów z podkościelnych grobów. W rok później, w 1800 Jan z Dukli Małachowski był fundatorem organów kościelnych.

Dalsze losy kościoła to wybudowanie dzwonnicy kosztem 26 czerwonych złotych, którą postawił w 1816 roku hrabia Jacek Małachowski, dziedzic dóbr bodzechowskich, zmarły 21 marca 1821 roku w Bodzechowie. Dzwonnica ta została odnowiona w drugiej połowie XIX wieku. Jest murowana, na rzucie kwadratu, o dwóch kondygnacjach podzielonych gzymsem. Naroża ujęte są pilastrami. Dach ma kształt namiotowy, gontowy. (Pilaster to ustawiony przy ścianie – lub w częściowo w nią wtopiony – filar, nieznacznie występujący przed lico ściany. Pełni on zarówno funkcję konstrukcyjną, jak też dekoracyjną).

Na wyposażeniu kościoła we Wszechświętych-Grocholicach znajduje się zabytkowa monstrancja prawdopodobnie z 1796 roku fundacji hr. Jacka Małachowskiego, kanclerza wielkiego koronnego. Jest też monstrancja klasycystyczna z pierwszej połowy XIX wieku, relikwiarz ołowiany w stylu regencji oraz kociołek miedziany z 1820 roku.

Z kościołem we Wszechświętych-Grocholicach związane było życie Witolda Gombrowicza i jego rodziny. Tam właśnie, w księdze parafialnej znajduje się wpis metrykalny Mariana Witolda Gombrowicza. Między główną nawą a prezbiterium po prawej stronie znajduje się chrzcielnica, przy której pisarz został ochrzczony. Dalej w głębi prezbiterium, także po prawej drewniana ławka, na której zasiadali podczas mszy Gombrowiczowie. „… Hipolit, który dotąd był dziedzicem z ukrytą złością i pasją, byle nie dać się, teraz uspokojony i szlachetny usiadł na ławie kollatorskiej i skinieniem głowy witał siedzącą naprzeciwko rodzinę rządcy i Ikania. …” Cytowana „Pornografia” oddaje także atmosferę gotyckiego kościoła we Wszechświętych. „… Ale gdy wchłonął nas półmrok, w który wbite były świece gorejące, wypełnione zaduchem śpiewu lękliwego, szepczącego, brzmiącego tą masą ludową, przaśną i skuloną …wówczas zniknęła zaczajona wieloznaczność – jakby ręka, mocniejsza od nas, przywróciła ład górujący nabożeństwa. …”

Historia plebanii jest również bardzo ciekawa.
Otóż wikarówka, czyli dom wikariuszy stał pierwotnie blisko kościoła. Do kościoła księża wikariusze szli z niego przez mostek drewniany przerzucony nad wąwozem. Plebania stała w Boguczynie, jak pisze autor Dekanatu opatowskiego, „za stawami na górze wielkiey”, po stronie północno-zachodniej kościoła. Ta plebania jednak spłonęła podczas pożaru 29 sierpnia 1763 roku. W dwa lata później, w 1765 roku kosztem 5330 zł polskich zbudowana została nowa plebania. Tu gdzie obecnie znajduje się plebania, dawniej stał szpital grocholicki. Na ścianie od strony chóru kościelnego był ongiś napis: „Panie umiłowałem ozdobę domu Twojego miejsce mieszkania chwały – Twojej” – po przetłumaczeniu z łaciny. W kościele parafii Wszechświęte-Grocholice są herby Syrokomla, Topór i Oksza, a więc herby Grocholskich, Chocimowskich i herb ks. Szymona Opalewskiego Ostoja.

XIX- wieczny cmentarz we Wszechświętych

W pobliżu Kościoła we Wszechświętych, po jego zachodniej stronie, znajduje się stary dziewiętnastowieczny cmentarz, na którym do tej pory zachowało się wiele interesujących pomników kamiennych z epitafiami, wyrytymi na płytach nagrobnych, jakich obecnie prawie się nie spotyka na współczesnych pomnikach i nagrobkach cmentarnych. Niektóre z dawnych epitafiów są jeszcze wyraźne i dają się odczytać.

Dekanat opatowski podaje, że między innymi spoczywa tu matka dwóch księży z Grocholic, Antonina z Majewskich – Jana i Ignacego. Ten ostatni, jak wynika z obelisku znajdującego się na cmentarzu denkowskim, był proboszczem parafii w Denkowie. Na starym cmentarzu we Wszechświętych spoczywa także ksiądz Fl. Łoniewski.

Z pomników wyróżnia się ładna rzeźba Św. Emilii i pomnik stojący na grobie Piwnickich, oraz pomnik w kształcie trumny, ozdobiony wieńcami kwiatów Bernarda Pyzowskiego. Na jego płycie jest napis: Ś.p. Bernard Pyzowski. „Kochał Boga, ufał Jemu i pracował niosąc ulgę bliźniemu„. Pomnik z krzyżem Wielgusów wyróżnia się ciekawym wierszem:
Krzyżu Chrystusów, obrono duszy
Bądź w moich troskach miłem wspomnieniem
A gdy dzień Sądu kości me wzruszy
Niech wtenczas stanę pod Twoim cieniem

Wiele pomników jest bardzo ciekawych, zarówno ze względu na ich kształt i formę, jak też ich treść na płytach. Z napisów tych wynika, że w Grocholicach i Wszechświętych w ubiegłym stuleciu między innymi mieszkały rodziny Jopowiczów, Majewskich, Piwnickich, Pyzowskich, Kaniów, Przysuchów, Cybulów, Fijasińskich, Medreckich, Szymańskich, Kwaśniaków, Czubów i innych.

Źródło: Strona Gminy Sadowie [sadowie.com.pl]

Hryców

Ściągnij Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Hryców (PDF)

Cegla

Nad Chomorem, wpadającym do Słucza, w ziemi zasławskiej, na Wołyniu, leży Hrycow. Księgi krzemieniecki przywodzą dokumenta, poświadczające o dawności tego miasteczka. Jest w nich mowa o tranzakcji pomiędzy Januszem Ostrogskim, kasztelanem krakowskim, a Aleksandrem Ostrogskim, wojewodą wołyńskim. Byli to synowie Konstantego Ostrogskiego, który pozostawił dzieciom ogromne dobra na Wołyniu, Ostróg, Zasław, Sławutę, a między innymi i Hryców. Tranzakcja była spisaną w roku 1570. Dalej też akta krzemienieckie wspominają, że po Ostrogskich, dziedziczyli włości hrycowskie Zbarascy, z nich Janusz Zbaraski, wojewoda bracławski, miał Hryców na początku siedemnastego stulecia. Po Zbaraskich są tu Lubomirscy do 1752 roku. W tym czasie nabywa Hryców od Stanisława Lubomirskiego, podstolego koronnego, Michał Grocholski, sędzia ziemski bracławski i kapturowy w bezkrólewiu po Auguście III. Potem już do ostatnich czasów jest Hryców we władaniu Grocholskich.

W 1782 roku powstaje w Hrycowie pałac w stylu Ludwika XV. Jest to okres, gdy na Rusi stają budowle o charakterze francuskim. Szły wówczas prądy smaku francuskiego i odzwierciedlały się w wewnętrznym urządzeniu.

Dom hrycowski ma ciekawy szczyt frontowy, bogato ornamentowany rzeźbą, zakończony kwiatami. Ta rzeźba tworzy dobrą całość ze spokojną elewacją frontową. Wnętrze miało boazerie i stiuki dobrze do stylu zastosowane. Nadproża i supraporty ornamentowane były linią spiralną.

Z prawej strony domu stała kaplica neogotycka z różycą okienną i małemi wieżyczkami.

Brama wjazdowa miała stylowe figury kamienne mitologiczne. Filary służyły za podstawy statuom i wazom.

Stare bardzo archiwa, galerja obrazów, srebra rodzinne, antyki stanowiły ozdobę Hrycowskiego domu.

W ołtarzu kaplicy statua Niep. Pocz. N. Marji Panny z białego marmuru, dłuta Sosnowskiego.

W pałacu hrycowskim długo mieszkał Włodzimierz Grocholski, redaktor i wydawca „Dziennika Kijowskiego”, jedynego wówczas pisma polskiego na Rusi.

Na górze wysokiej za rzeką Chomor, co Hryców opływa, był cmentarz przedwieczny, opuszczony, pono arjański. Czy cały Hryców z pamiątkami, wspomnieniami nie jest teraz cmentarzem?

Antoni Urbański „Podzwonne na zgliszczach Litwy i Rusi” Nakładem Autora, Warszawa 1928

Miasteczko Hryców nad Chomorem, dopływem Słuczy, należało niegdyś do dóbr alodialnych ks. Ostrogskich. W 1605 r. dobra te były już wszakże posiadłością ks. Janusza Zbaraskiego. Od jego spadkobierców przeszły do Lubomirskich. Stanisław Lubomirski, podstoli koronny, w 1752 r. sprzedał Hryców wraz z przyległościami Michałowi z Grabowa Grocholskiemu herbu Syrokomla (ur. w 1704 r.), sędziemu ziemskiemu województwa bracławskiego, żonatemu z Anną Radzimińską. Po Michale dziedziczył jego syn Marcin (1727 – 1807), wojewoda bracławski, żonaty z Cecylią Myszka-Chołoniewską, który przekazał Hryców najmłodszemu z pięciu swych synów – Ludwikowi (1784 – 1869), ożenionemu z Marią z Baworowskich. Kolejnym dziedzicem klucza hrycowskiego był jedyny syn Ludwika, Mieczysław Grocholski (1812 – 1899), żonaty ze Stefanią Giżycką h. Gozdawa. Po śmierci Mieczysława, znacznie już o różne posagi uszczuplone dobra przypadły Włodzimierzowi Grocholskiemu (1857 – 1914), posłowi do Dumy rosyjskiej, młodszemu z jego dwóch synów. Starszy syn Stefan (1850 – 1911) osiadł bowiem Kołodnem, majątku swej żony Olgi ze Świejkowskich. Ponieważ Włodzimierz Grocholski umarł jako nieżonaty, ostatnim dziedzicem Hrycowa został jego bratanek, Stefan Grocholski (1890 – 1943), również bezżenny. Na nim wygasła więc hrycowska linia hr. Grocholskich.

Michał Grocholski w miejscu, w którym stał kiedyś zamek Zbaraskich, rozpoczął budowlę nowej, wielkopańskiej rezydencji. Jej projekt, niestety nie sygnowany, zachował się w dawnych zbiorach Stanisława Augusta, obecnie przechowywanych w Gabinecie Rycin Uniwersytetu Warszawskiego. Według owego projektu, zrealizowanego tylko częściowo, główny korpus pałacu łączyć się miał krytymi galeriami z dwoma pawilonami bocznymi. Ani pawilony, ani tym samym galerie nie zostały zbudowane. Sam pałac doczekał się wprawdzie realizacji, ale w postaci nieco uproszczonej. Powodem była może śmierć fundatora, który pałacu nie zdążył wykończyć. Ostatecznie w 1782 r. uczynił to dopiero jego syn Marcin, który z pewnych detali jednak zrezygnował.

Zgodnie z projektem, dwukondygnacyjny główny korpus pałacu otrzymał rzut prostokąta oraz wysoki, gładki dach czterospadowy. Jego elewacja frontowa zaakcentowana została na osi nieco podwyższonym, mocno zarysowanym ryzalitem, ze ściętymi i wydzielonymi za pomocą pionowych pasów boni narożami. W części dolnej ryzalit wyposażono w drzwi i okna prostokątne, umieszczone także w narożnikach. Kondygnacja górna otrzymała natomiast wyłącznie pięć wysokich porte-fenetrów zamkniętych półkoliście. Ryzalit, zwieńczony szerokim profilowanym gzymsem, zamknięto niską ścianką attykową. Środek attyki zwieńczono wielką, bogato dekorowaną płaskorzeźbą, wyobrażającą umieszczone na tle wici roślinnych dwa kartusze z herbami Syrokomla Grocholskich i Korczak Chołoniewskich oraz dziewięciopałkową hrabiowską koroną. Na krańcach ścianki ustawiono jeszcze kamienne wazony. Ryzalit nakryto wyodrębnionym z bryły pałacu łamanym dachem mansardowym, także z wazonem u szczytu.

Projekt, obok bogatszej oprawy porte-fenetrów i fryzu pod gzymsem wieńczącym, przewidywał także istnienie przed ryzalitem portyku złożonego z ośmiu parami ustawionych cienkich kolumienek, wspierających balkon otoczony balustradą tralkową, znów z czterema kamiennymi wazonami. Balkon zasięgiem swym obejmować miał trzy porte – fenetry. Ani rysunek Ordy z ok. 1870 r., ani późniejsze przekazy fotograficzne portyku nie uwzględniają. Wspomina o nim jednak J. Karwicki przy opisie pałacu z końca XIX w., określając go jako zbudowany „w stylu rokoko, ozdobionym wspaniałym, kolumnowym podjazdem”. Ze słów tych wynika więc, że portyk istniał rzeczywiście, ale z jakowychś powodów rozebrany został zapewne już w początkach XIX w.

Słabo z elewacji występujący ryzalit zajmował również środkową część strony ogrodowej pałacu. Miał on oba narożniki boniowane, trzy prostokątne porte-fenetry dolne, wychodzące na niski taras i trzy górne, zamknięte półkoliście, prowadzące na balkon z kutą, żelazną balustradą. Ryzalit ogrodowy wieńczyła także ścianka attykowa, ozdobiona wazonami. Partie boczne obu elewacji dłuższych, z narożnikami pokrytymi boniami jak w przypadku ryzalitów, otrzymały wystrój stosunkowo skromny. Zamiast znacznie bogatszych, przewidywanych przez projekt, okna i drzwi ujęte zostały w obramienia gładkie. Tylko okna kondygnacji dolnej, mieszczącej większość pokoi reprezentacyjnych, a więc wyższej od górnej, zwieńczono poziomymi nasiółkami. Obie kondygnacje oddzielono od siebie wąską opaską. Wszystkie elewacje zamknięto gzymsem profilowanym.

Przekazy dotyczące wnętrz, zarówno ich architektury, jak urządzenia, są niestety bardzo skąpe i ogólnikowe. Wiemy więc tylko, że przestronny hall wejściowy, z dwuramiennymi, dębowymi, rzeźbionymi schodami wiodącymi na piętro, dekorowany był portretami królów polskich, malowanymi na tynku techniką al. Fresco. Na parterze mieściło się też kilka salonów, sala biblioteczna i jadalna, pokryta boazerią. Wszystkie pomieszczenia reprezentacyjne zdobiły supraporty oraz sztukaterie. Posadzki układane były w desenie z dębowej klepki. W kilku pokojach oprócz pieców znajdowały się też kominki. Szczególnie bogato sztukateriami dekorowana była wielka sala balowa na piętrze. Zwisał tam z sufitu olbrzymi kryształowy żyrandol. Zabytkowe meble, przeważnie mahoniowe, wykonano prawdopodobnie na miejscu. Wśród zbiorów o wartości historycznej i kulturalnej poczesne miejsce zajmowała biblioteka, głównie o tematyce heraldycznej i historycznej, dalej archiwum rodzinne, galeria obrazów polskich i obcych, porcelana z kolekcją figurynek, kryształy i stare srebra. Wielkie ilości starego srebra zamurowali właściciele podczas pierwszej wojny światowej w jednej z piwnic pałacu. Znalezione ono zostało przypadkowo dopiero w kilkadziesiąt lat później.

W niewielkiej odległości od pałacu, po prawej stronie, Ludwik Grocholski wzniósł w połowie XIX w. domową kaplicę w stylu neogotyckim, zaprojektowaną przez Konstantego hr. Broel – Platera. Miała ona rzut czworoboku i wysokość odpowiadającą wysokości pałacu. Przy wszystkich narożnikach kaplicy występowały wieżyczki zakończone podwójnymi, ostrołukowymi hełmami. Wieża z sygnaturką i krzyżem umieszczona została na osi jako zwieńczenie fasady.

Wnętrze zdobiła m.in. stojąca w głównym ołtarzu rzeźba z białego marmuru dłuta Oskara Sosnowskiego, przedstawiająca Niepokalane Poczęcie Najświętszej Marii Panny.

Naprzeciw pałacu po przeciwległej stronie bardzo obszernego, nie zadrzewionego dziedzińca, stała ciosowa brama wjazdowa, złożona z dwóch kilkumetrowej wysokości filarów i dwóch niższych ścianek, przeprutych prostokątnymi otworami na furty. Oba filary, zarówno od strony zewnętrznej, jak od dziedzińca, dekorowały pary kolumn. Oba też zamykały szerokie gzymsy, na których na postumentach stały rzeźby figuralne. Od strony podjazdu dziedziniec opasywały sztachety wprawione w murowane i otynkowane czworograniaste słupy z nałożonymi na nie kamiennymi kulami. Do bramy wjeżdżało się przez most przerzucony przez rów, pozostałość dawnych obwarowań zameczku.

Park o powierzchni kilkunastu ha i zróżnicowanym drzewostanie zajmował głównie powierzchnię leżącą po bokach i od tyłu pałacu, gdzie obniżający się stopniowo teren dochodził do stawu, uformowanego przez rozlewisko rzeki Chomor. Ogród hrycowski miał charakter krajobrazowy.

Roman Aftanazy „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej – Województwo wołyńskie”

Czerwona

Ściągnij Roman Aftanazy – Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Czerwona (PDF)

W ziemi żytomierskiej, na Wołyniu, mamy Czerwone. Przepływa tu Pustocha, dopływ Hujwy. To ten południowy ręb powiatu żytomierskiego, gdzie były włości kodeńskie, sołotwińskie, halczynieckie, otaczające Czerwone. Kodeńska ziemia miała uroczysko, zwane Rozkopaną Mogiłą. Taka zapadnia ze szczelinami, gdzie znajdywano kości i broń. U Rozkopanej Mogiły regimentarz Stempkowski ścinał hajdamaków z bandy Gonty i Żeleźniaka. Zaś hulczyniecka ziemia zasłynęła z czasów, gdy tu mieszkał sadyk-pasza Michał Czajkowski: „Hej Michałku Halszczyneckij, skidaj uże swij turban, ty teper wże ne tureckij, a nasz wirnyj ataman”.

Czerwona

Owe ziemie na dorzeczach Hniłopiaty, Pustochy, Hujwy były w XVI wieku własnością Tyszkiewiczów-Łohojskich, Kotłubajów-Iliaszowskich, Denysków-Matwiejowskich. Koleją rzeczy Czerwona należy do Bażeńców-Lesnickich i przechodzi we wianie Heleny Lesnickiej w XVIII wieku, do rąk jej męża Franciszka Xawerego Grocholskiego. Potem tu dziedziczy Jan Nepomucen Grocholski, wreszcie syn jego Adolf, żonaty z Wandą Radziwiłłówną. Ta, po śmierci męża, sprzedaje Czerwone Tereszczenkom.

Był w Czerwonej na skalistym pagórku pałac. Baszty patrzyły dookoła, a mury wrosły w ziemię głęboko, zda się urągały wichrom i burzom. Na stokach wzgórza widniały wieśniacze chaty. Za zamkiem i wsi bielały wieże kościoła.

Wszystko wskazywało, że dawniej czerwoński zamek był warownym. Były wały i przejścia podziemne. Na zakrętach podziemnych w jednym miejscu gasło światło. Gdy zamek nasuwał welon nocy, to na dziedzińcu kładły się czarne, tajemnicze cienie. Mówiły wtedy pacierz przeszłości.

Stare archiwa zamkowe posiadały papiery Obodyńskich, Łasków, Sabarowskich, Radzimińskich. Pokoje zamkowe zawierały lwią część Tereszkowskich zbiorów, statuy marmurowe, galerję płócien flamandzkich.

Antoni Urbański „Podzwonne na zgliszczach Litwy i Rusi”, nakładem Autora, Warszawa 1928.

Miasteczko Czerwona, zwane też wcześniej Czerlana, położone nad rzeką Pustochą, dopływem Hujwy, powstało w 1624 r. dzięki staraniom ówczesnych dziedziców tych włości – Tyszkiewiczów . Założycielem jego był prawdopodobnie Jan Ostafi Tyszkiewicz (zm. w 1631 r.), wojewoda brzesko-litewski, po którym dziedziczył jego syn z małżeństwa z ks. Zofią Wiśniowiecką – Antoni Jan (ok. 1609 – 1649), marszałek nadworny litewski, ożeniony z Krystyną Szwykowską. Po nim Czerwona przeszła na jego jedynego syna Władysława (1644 – 1684), starostę purwieńskiego, który żenił się dwukrotnie: najpierw z Marianną Tyzenhausówną, bezpotomną, następnie z Teodorą Aleksandrą Sapieżanką. Jego jedyna córka Teresa poślubiła Krzysztofa Zawiszę – Kieżgajłę, wojewodę mińskiego. Nie wiadomo dokładnie, kiedy i w jaki sposób, ale zapewne drogą kupna, ale zapewne w XVIII w. dobra te stały się własnością dziedziczną rodziny Bożeniec-Leśnickich v. Lesznickich. Helena Justyna Leśnicka, córka Wojciecha (zm. w 1753 r.) i Ludwiki Nieławickiej, wnuczka zaś Aleksandra (zm. w 1747 r.), starosty żytomierskiego, wniosła klucze czerwoński i noworzyński jako wiano swemu mężowi Franciszkowi Ksaweremu z Grocholic Grocholskiemu (zm. w 1792 r.), sędziemu ziemskiemu bracławskiemu. Piastował on później także wiele innych urzędów, od króla Stanisława Augusta zaś, którego podejmował u siebie w Tereszkach na Wołyniu w 1787 r., otrzymał godność szambelana dworu oraz Ordery Św. Stanisława i Orła Białego. Był też posłem na Sejm Czteroletni z woj. bracławskiego.

Franciszek Ksawery Grocholski pozostawił dwie córki: Teklę Franciszkową Sariusz-Łaźnińską, późniejszą bohaterkę powieści Józefa Rollego Teklunia, i Julię Józefową Poniatowską h. Ciołek, jak też dwóch synów: Antoniego, komisarza cywilno-wojskowego woj. bracławskiego, rotmistrza Kawalerji Narodowej, kawalera Orderu Św. Stanisława i Jana Nepomucena. Czerwoną, Woronowicę, Tereszki i wiele innych majątków po śmierci ojca przejął Jan Nepomucen Grocholski (1767-1849), prezes Sądów Głównych Podolskich, żonaty po raz pierwszy z Izabellą Rytarowską h. Topór, a po raz drugi z Michaliną Zeydlerówną (Zejdlerówną) h. Korczak (?), córką lekarza ze Starego Konstantynowa. Miał on córkę Henrykę, która poślubiła Franciszka Charłęskiego, oraz synów: Ignacego, oficera Wojsk Polskich, Adolfa, Władysława (ur. 1841 r.), ożenionego z Kazimierą Sieraczyńską, bezdzietnego, oraz pochodzącego z małżeństwa drugiego Ludgarda (ur. w 1842 ?), ożenionego z Marią Rohozińską, dziedzica Tereszek. Klucz czerwoński, obejmujący prócz miasteczka 19 folwarków, w tym 11 o powierzchni 16 207 dziesięcin ziemi w Żytomierskiem i 8000 w guberni kijowskiej, przypadł Adolfowi Grocholskiemu (1797-1863), żonatemu po raz pierwszy z Otylią Poniatowską, a po raz drugi z ks. Wandą Radziwiłłówną (ur. w 1827 r.), córką ks. Mikołaja (1801-1853) i Wiktorii z Narbuttów, z linii zwanej „berdyczowską”, powstańcowi z 1831 r., ogólnie szanowanemu marszałkowi szlachty pow. berdyczowskiego. Będąc bezdzietnym, Adolf Grocholski cały swój majątek, z pominięciem rodzeństwa, zapisał drugiej żonie. Wkrótce po śmierci męża, sprzedawszy Czerwoną wzbogacającemu się właśnie chłopu z guberni czernichowskiej, Mikołajowi Tereszczence, później uszlachconemu, Wanda Grocholska wyniosła się za granicę i tam umarła. W ręku spadkobierców Mikołaja Tereszczenki pozostawała Czerwona do rewolucji bolszewickiej.

Nie wiadomo, czy i jaka istniała w Czerwonej do połowy XIX w. rezydencja. Na wielką skalę zrealizował ją dopiero w latach pięćdziesiątych tego stulecia Adolf Grocholski. Nie ma też prawdopodobnie żadnych przekazów dotyczących autora tej rozległej kompozycji przestrzennej architektoniczno-ogrodowej, złożonej z kilku budowli. Wszystkie one jednak otrzymały zdecydowane cechy neogotyku. Miejsce naczelne zajmował oczywiście dwukondygnacyjny pałac.

Główny jego korpus był budowlą wzniesioną na planie prostokąta, od strony podjazdu rygorystycznie symetryczną. Część środkowa fasady frontowej była lekko wgłębiona, zaakcentowana trójściennym ryzalitem, w kondygnacji czwartej przechodzącym w ośmioboczną wieżę. Na osi ryzalitu mieściło się zamknięte ostrym łukiem główne wejście do pałacu, a po bokach dwa takiego samego kształtu, ale znacznie węższe okna. Naroża pokrywały płycinowe lizeny. Na pierwszym, zwłaszcza na drugim piętrze występowały trzy porte-fenetry, sięgające od podłóg aż po sufity. Ryzalit wieńczył krenelaż skomponowany z trójkątnych, zaostrzonych szczycików, podzielonych nadwieszonymi wieżyczkami. Wgłębne odcinki fasady po obu stronach ryzalitu środkowego, przeprute dalszymi trójdzielnymi porte-fenetrami, rozczłonkowane były wertykalnie lizenami płycinowymi, które ujmowały poza tym narożniki pałacu. Niski parter budynku wyposażono w stosunkowo niewielkie okna ostrołukowe, pierwsze piętro, służące jako bel-etage, w wysokie dwudzielne porte-fenetry i w podobne, ale znacznie niższe, także drugie piętro. Fasadę ożywiały gzymsy międzykondygnacyjne, w tym szczególnie wydatny, biegnący pod parapetami okien drugiego piętra, poszerzony o fryz. Elewację frontową wieńczyły blanki, zakrywające częściowo spłaszczony dach.

W sposób różniący się między sobą prezentowały się obie elewacje boczne, jakkolwiek powielały one w zasadzie szczegóły wystroju plastycznego fasady frontowej. Nie istniały tu jednakże porte-fenetry, okna drugiego piętra zaś składały się z dwóch lub trzech okien wąskich, połączonych kolumienkami. Elewację lewą umacniała, lub może tylko dekorowała jedna przypora. Z tej strony pałacu dominowała ustawiona asymetrycznie kwadratowa wieża z oddzielnym wejściem, zwieńczona podobnie jak frontowa krenelażem, z czterema nadwieszonymi wieżyczkami, ale zamiast szczycików – blankami. Z wieżą łączyło się krótkie skrzydło poprzedzone płytkim czterokolumnowym portykiem, wspierającym otoczony ażurową balustradą taras.

Elewacja boczna prawa, prócz rzędu niewielkich, zamkniętych ostrym łukiem okien w przyziemiu i dwóch podobnych w kondygnacji środkowej oraz na piętrze drugim, wyposażona była w duże, wąskie, ciasno obok siebie stłoczone okna prostokątne, dzielone drobnymi szczelinami na małe kwatery w obu kondygnacjach górnych. Mógł się więc tam mieścić ogród zimowy. Od narożnika tylnego tejże elewacji wychodziło skrzydło, ustawione do niej ukośnie.

Dołem mieściło ono szeroka, zamkniętą ćwierćkolistym łukiem otwartą bramę, łączącą przednią część ogrodu z tylną. Nad skrzydłem tym wznosiła się jeszcze jedna wieża kwadratowa. Od tyłu głównego korpusu występowały skrzydła dalsze, ściśle z nim powiązane, w tym jedno dwukondygnacyjne, ustawione do frontowego równolegle. Jego elewacje dzielone były także lizenami płycinowymi lub gładkimi. Okna na parterze miały kształt prostokątny, podobnie jak na piętrze, ale z zastosowaniem ślepego zamknięcia ostrołukowego. Cała strona ogrodowa pałacu miała kształt bardzo zróżnicowany i pozbawiony symetrii.

Informacje na temat wnętrz są tak ogólnikowe, że niewiele można o nich powiedzieć. Podziwiano szczególnie obszerny westybul z klatką schodową wyłożoną białym marmurem, wielką salę balową z dwoma żyrandolami kryształowymi weneckimi, wiele salonów, salę jadalna pokrytą boazerią, wzorzyste posadzki, marmurowe kominki oraz liczne dzieła sztuki, pochodzące głównie z kolekcji zgromadzonej przez Franciszka Ksawerego Grocholskiego i jego syna Jana Nepomucena. Były wśród nich zarówno przywiezione z Włoch rzeźby marmurowe, jak i obrazy, głównie szkół holenderskich. Wszystko to sprzedane zostało Mikołajowi Tereszczence wraz z całym urządzeniem pałacu.

Charakter neogotyku, nawiązujący do tradycji angielskich, choć w stopniu nieco mniejszym, wykazywały także dwa pawilony-oficyny, wzniesione po obu stronach pałacu, w pobliżu jego elewacji bocznych. Lewą z nich, dwukondygnacyjną, z facjatkami umieszczonymi w więźbie dwuspadowego dachu, zaakcentowano ponadto czworoboczną wieżą, o jedną kondygnację niższą jednak od wież pałacowych. Pawilon prawy był nieco mniejszy od lewego, w zasadzie jednokondygnacyjny, tylko z częścią środkową piętrową i bez wieży. W końcu wystrój neogotycki otrzymały także budynki gospodarcze, w tym stajnia dla arabskich koni rasowych, których hodowlę zapoczątkował Adolf Grocholski. Zdaje się, że i nad nią wznosiła się kwadratowa wieża, widoczna na rycinie z końca XIX w.

Dawna siedziba Grocholskich stała w ogromnym parku krajobrazowym, który wraz z graniczącymi z nim sadami zajmował powierzchnię 58 ha. Najczęściej w Czerwonej spotykanymi drzewami były lipy, kasztany, topole, świerki i dęby. W ogrodzie znajdowały się też dwie sadzawki o brzegach nieregularnych, połączone ze sobą kanałem. Na stawie większym znajdowała się wysepka, nad mniejszym zaś stała altanka kąpielowa. Zarówno przed pałacem, jak poza nim ciągnęły się rozległe gazony, porośnięte jedynie niskimi krzewami dekoracyjnymi.

W latach porewolucyjnych urządzono w pałacu sierociniec. W 1928 r. budowlę tę strawił pożar. Po pożarze gmach został wprawdzie odbudowany, ale z całkowicie zmienionymi wnętrzami. 

Woronowica

Ściągnij Roman Aftanazy – Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Woronowica (PDF)

Woronowica była gniazdem rodziny Woronowickich herbu nieznanego.

Córka Iwana, Ołena Woronowicka, zapewne ostatnia z rodu po kądzieli, poślubiwszy Michała Łaskę h. Leliwa, syna Olechny, dziedzica Łasków i Dziunkowa, podsędka ziemskiego bracławskiego i winnickiego (zm. Prawdopodobnie po 1606 r.), wniosła mu zarówno Woronowicę, jak Saborów, Sefanówkę i Soroczyn w posagu.

Po Michale seniorze część Woronowicy i Łasków z przyległościami odziedziczył jeden z jego trzech synów, Michał Łasko, jun., sędzia grodzki winnicki 1591, a później podskarbi winnicki, żonaty z ks. Owdotią Domontówną (Domontowiczówną) h. Ostoja. Miał on jedynego syna Teodora, wojskowego bracławskiego (1640) i sędziego grodzkiego winnickiego (1642), który żenił się dwukrotnie: najpierw z Maruszą Bohdaną Obodeńską, dziedziczką Pietniczan i Pokalewa, a po raz drugi z Katarzyną Hańską, secundo voto Grocholską, tertio voto Radomyską. Po Teodorze Łasce pozostało wiele dzieci. Jedna z córek, Teofila, poślubiwszy Marcina Radzimińskiego h. Lubicz, wniosła mu w posagu największą część majątku, zarówno po rodzicach, jak dziadach, w tym połowę Woronowicy. Drugą połowę tej majętności oraz Stefanówkę miał bowiem w swym posiadaniu trzeci syn podsędka Michała Łaski, Bohdan, skarbnik bracławski, żonaty z Katarzyną Stawecką. Ponieważ umarł on bezdzietnie, oba majątki, z pewnymi legatami na rzecz wdowy, przeszły do Teofilii z Łasków Radzimińskiej. Anna Radzimińska, stolnikówna czernihowska, poślubiwszy Michała z Grocholic i Grabowa Grocholskiego h. Syrokomla, sędziego ziemskiego woj. bracławskiego (1744), pułkownika wojsk królewskich i regimentarza partii ukraińskiej, wniosła mu klucz woronowicki i pietniczański w posagu. W ten sposób niezbyt dotąd bogaty sędzia stał się twórcą przyszłej zamożności swego rodu, pomnożonej jeszcze przez jego potomków.

W drugiej połowie XVIII w. Woronowica i Tereszki przeszły na najmłodszego syna Michała – Franciszka Ksawerego Grocholskiego (zm. W 1792 r.), miecznika koronnego, żonatego z Heleną Lesznicką (Leśnicką), dziedziczką kluczy czerwońskiego i norzyńskiego, a po nim na jego syna, Jana Nepomucena (zm. w 1849 r.), prezesa Sądów Głównych Podolskich. Miał on dwie żony: najpierw Izabellę Reyterowską h. Topór (?), a następnie Michalinę Zeydler. Po śmierci Jana Nepomucena klucze Woronowicę i Czerwoną otrzymał jego najstarszy syn Adolf Norbert Erazm (1797 – 1863). Jako uczestnik Powstania Listopadowego 1831 r. zesłany on został wprawdzie do Kurska, po kilku latach mógł jednak powrócić do kraju i ocalić dziedzictwo od konfiskaty. Ciesząc się powszechnym szacunkiem, kilkakrotnie piastował godność marszałka powiatów starokonstantynowskiego i berdyczowskiego, czynnie wspierał emigrację, miał bliskie kontakty z Hotelem Lambert. W Czerwonej prowadził słynną hodowlę koni arabskich. Ani z pierwszą żoną, Otylią z Poniatowskich, ani z drugą, Wandą z Radziwiłłów z linii berdyczowskiej, nie pozostawił potomstwa.

Po śmieci Adolfa Grocholskiego klucz woronowicki dostał się jego młodszemu bratu Ludgardowi (ur. w 1840 r), żonatemu z Marią Rohozińską h. Abdank, wdową po Władysławie Grocholskim.

On z kolei zaangażował się czynnie w Powstanie 1863 r., należąc do tzw. „organizacji niemirowskiej” i pełniąc funkcję skarbnika pow. bracławskiego. Klucz woronowicki nie został mu wprawdzie skonfiskowany, na mocy ukazu carskiego z 10 XII 1865 r., musiał być jednak sprzedany. Od zesłania na Sybir i zabrania majątku uchronił Grocholskiego miejscowy chłop Iwan Mistota, dawny kozak dworski, który dostawszy się nocą do pałacu zdołał ostrzec dziedzica o tym, że dom i park otoczyło wojsko rosyjskie. Właściciel Woronowicy miał więc jeszcze czas na spalenie „kompromitujących” go papierów. Winy nie zdołano mu udowodnić. Według ustaw, obowiązujących od grudnia 1865 r. do 1905 r. na obszarach dawnych prowincji wschodnich polskich, nabywcą majątku ziemskiego mógł być tylko Rosjanin. Woronowicę kupił wobec tego Mikołaj Możajskij, ożeniony z panną Czichaczow, córką znanego admirała z Kuryłowiec Murowanych – Mikołaja.

Przed pierwszą wojną światową, gdy przepisy ograniczające prawa Polaków nieco zelżały, rodzina Grocholskich projektowała odkupienie tych dóbr z rąk rosyjskich. Wybuch rewolucji w 1917r. plany te unicestwił.

W latach ok. 1780 – 1790 Franciszek Ksawery Grocholski wybudował w Woronowicy klasycystyczny o założeniu ściśle symetrycznym, rzutem krótkiej, rozwartej podkowy przypominający nieco pałac Myślewicki w warszawskich Łazienkach. Jego twórcą miał być pracujący dla rodziny Grocholskich architekt nazwiskiem Lorentz czy Lorenc. Usytuowanie pałacu przedstawiało się dość niezwykle, gdyż leżący przed nim cour d’honneur znajdował się znacznie ponad poziomem drogi wiodącej z Niemirowa do Winnicy, równolegle do fasady domu i w niezbyt wielkiej od niego odległości. Lekko pochyły stok, na którym stanął pałac, przez sztuczny nasyp wyrównano więc do jego poziomu. Od strony zewnętrznej nasyp obmurowano, a że jego strona prawa okazała się dość wysoka, umieszczono tam stajnię „kozaków rozgonnych”, rzekomo na 100 koni. Po przeciwległej stronie paradnego dziedzińca, na osi pałacu ustawiono główną bramę wjazdową, złożoną z dwóch czworograniastych słupów wysokich i dwóch bocznych, znacznie niższych, na których zawieszono furty.

Główny, siedmioosiowy korpus pałacu o planie prostokąta był trzykondygnacyjny. Parter i drugie jego piętro miały charakter mieszkalny, pierwsze natomiast zaprojektowane zostało jako bel etage. Fasadę frontową budynku akcentował trójosiowy, pozorny ryzalit, podkreślony w narożnikach boniami.

Przy nim wznosił się portyk, służący równocześnie jako kryty podjazd.

W kondygnacji dolnej cokół portyku tworzyła masywna ściana, przepruta trzema półkolistym arkadami i ożywiona takiego samego kształtu niszami. Na ścianie arkadowej stały cztery pary kolumn ze stylizowanymi głowicami korynckimi w wielkim porządku, obejmujące średnią i najwyższą kondygnację pałacu. Dźwigały one belkowanie dekorowane fryzem o motywach roślinnej groteski. Portyk wieńczył delikatny gzyms kostkowy oraz bardzo wydatny kroksztynowy, od czoła zaś niska, półkoliście po środku wybrzuszona attyka. Jej tympanon wypełniały także sztukaterie. Zryzalitowany odcinek elewacji na parterze mieścił drzwi wejściowe i dwa okna po bokach w oprawie stosunkowo skromnej. Znacznie bogatszy wystrój plastyczny otrzymało pierwsze piętro.

Na szeroki, otoczony balustradą tralkową balkon nad podjazdem prowadziło środkowe, trójdzielne porte-fenetr osadzone w ramach kolumienek. Nad nim występowało jeszcze wielkie okno półkoliste, a po bokach porte-fenetry dwudzielne, każde złożone z dziesięciu kwater. Okna piętra drugiego miały kształt kwadratu o czterech kwaterach. Szczególnie bogatą oprawą odznaczały się porte-fenetry boczne, zwieńczone girlandami i trójkątnymi gzymsami naczółkowymi. Podobny wystrój, jak część zryzalitowana, miały też dwuosiowe odcinki boczne fasady. Bardzo szeroko stosując porte-fenetry, architekt umieścił je także w boniowanym w całości paterze pałacu.

Po obu stronach korpusu głównego, ukośnie do jego fasady, wzniesiono dwa dwukondygnacyjne i dwuosiowe pawilony o planie kwadratu. Miały one również elewację na parterze boniowane. Na piętrze bonie pokrywały tylko narożniki.

I tu także zamiast okien zastosowano wyłącznie porte-fenetry w ramach profilowanych. Krótkie, lekko wygięte skrzydła łączyły oba pawilony z korpusem głównym. Wyposażono je także w porte-fenetry w obu kondygnacjach. Środkowym, na pierwszym piętrze nadano kształt podobny jak w części portykowej. Pawilony i oba skrzydła wieńczył szeroki fryz girlandowy, przerywany baranimi głowami. Elewację ogrodową potraktowano jednak drugoplanowo. Podobnie wszakże jak od podjazdu, piano nobile, wyposażone w wyłącznie w porte-fenetry, od przyziemia i drugiego piętra oddzielono opaską dolną gładką, górną natomiast nieco szerszą i lekko profilowaną. Za pomocą pionowych pasów boni wydzielono też trzy osie środkowe kondygnacji reprezentacyjnej, tworząc w ten sposób i w elewacji ogrodowej wzbogacający ją nieco pozorny ryzalit. Porte-fenetry boczne bel-etage’u ujęto jedynie w obramienia gładkie, natomiast trzy otwory środkowe, zwieńczono jeszcze trójkątnymi, ozdobnymi naczółkami, wspartymi na konsolkach. Przy owych trzech osiach mógł pierwotnie znajdować się niewielki taras, dziś nie istniejący, z wygiętymi wachlarzowo, prowadzącymi wprost do ogrodu schodami (jak w Łabuniach w d. woj. bełskim). Korpus środkowy pałacu z pawilonami bocznymi w wygięciu kondygnacji środkowej wzbogacono także trójdzielnym porte-fenetrem, wprawionym w ramy dwóch kolumn. Kolumny, gzymsy, kroksztyny wieńczące wszystkie elewacje, bonie, obramienia okien i drzwi oraz sztukaterie miały kolor biały, żywo kontrastujący z intensywną żółcią tła. Korpus główny nakrywał dach czterospadowy o połaciach wygiętych, z dwoma podłużnymi, tynkowanymi kominami zbiorczymi, pawilonu – dach kopulasty, zaś skrzydła – gładki, dwuspadowy. Jak wynika z rysunku Ordy, pawilon lewy, południowy, łączył się bezpośrednio z jednokondygnacyjną, ale znacznie podwyższoną, czteroosiową oranżerią, służącą jako ogród zimowy. Jej elewacje rozczłonkowano za pomocą zdwojonych pasów boni, rozmieszczonych w narożach i w partiach międzyokiennych. Budynek ten nakrywał dach gładki, czterospadowy.

Główny korpus pałacu miał wewnątrz układ dwutraktowy, amfiladowy.Na parterze wszystkie pomieszczenia były sklepione, na pierwszym piętrze przykryte najczęściej sufitami. Ponieważ w drugiej połowie XIX w. Woronowica znajdowała się w posiadaniu rosyjskim, na temat wnętrz pałacu brak informacji szczegółowych. Po rewolucji cały korpus środkowy i prawe skrzydło zostały przebudowane, tracąc swój pierwotny wystrój.
Wiemy więc o nim zaledwie tyle, że na pierwszym piętrze w obu traktach mieściły się niegdyś salony, od ścian przeważnie stiukowych zwane „mozaikowymi”.

Do najpiękniejszych należała sala jadalna z sufitem kasetonowym oraz sala balowa. Wszystkie pokoje reprezentacyjne wyposażone były w posadzki skomponowane w desenie z różnokolorowego parkietu i w marmurowe kominki. Sufity pokrywały bogate sztukaterie. Niektóre salony miały obicia jedwabne lub adamaszkowe.

Pod fasetami sufitów biegły fryzy, każdy o innej tematyce.

O wartości artystycznej plastycznego wyposażenia reprezentacyjnych pomieszczeń pałacu świadczyć mogą dwie zachowane do dnia dzisiejszego w stanie niewiele zmienionym sale. Obie znajdują się w lewym, południowym skrzydle. Pierwszą z nich, owalną, łączącą się bezpośrednio z dawnym salonem narożnym traktu ogrodowego, nakrywa sklepienie zwierciadlane, z dużym , także owalnym plafonem, siatką reliefową podzielonym na małe kwadraty. Wypełniono je rozetkami w postaci różnego gatunku kwiatów.

Z dwóch rozmieszczonych po bokach rozet dużych, skomponowanych z liści dębu i otoczonych wieńcem z liści akantu, zwisały kiedyś kryształowe zapewne żyrandole. Plafon otacza szeroki fryz, w którym jako motywów powtarzających się użyto wychodzących z biodra uskrzydlonej bogini zwycięstwa Nike wygiętych wolutowo wici akantu, z wplecionymi w nie lwicą i lwem, alegorią siły. Pomiędzy sploty wolutowe z elementami zwierzęcymi umieszczono przerywniki ze zwojów liści winnej latorośli. Tematy te powtarzają się po obu stronach dłuższych plafonu. Oba krańce węższe fryzu nad otworami drzwiowymi, podzielono na trzy trójkątne płyciny ujęte w ramy profilowane. Pomiędzy nimi na niskich postumentach stoją: bogini wiosny Flora, strojna w wieniec kwiatowy oraz bogini wiecznej młodości Hebe, pełniąca na Olimpie rolę podczaszyni.

Drugi salon z zachowanym częściowo wystrojem mieści się w lewym pawilonie. Otrzymywał on światło dzienne z trzech stron. Był wprawdzie kwadratowy, szesnaście ustawionych w krąg kolumn z białego polerowanego stiuku sprawiało jednak wrażenie, jak gdyby miał plan koła. Kolumny wspierają belkowanie kopuły oraz fasetę, pokrytą szerokimi, słabo profilowanymi gzymsami i kroksztynami. Sklepienie podzielono na szesnaście pól, odpowiadających liczbie kolumn, zwężających się ku środkowi. Ramy ich zdobią niewielkie rozety, a zawarte w ich pola pokrywają sztukaterie o motywach roślinnych, w które wpleciono postacie ze świata antycznego. Środek zajmuje wielka rozeta z liścia akantu, otoczona kolistym wieńcem kwiatowym. Niegdyś zwisał stąd również żyrandol.

Według przekazów rodzinnych, pałac woronowicki przed 1863 r. miał też wspaniałe stylowe urządzenie, pochodzące głównie z drugiej połowy XVIII i początków XIX w., jak też wiele dzieł sztuki. Szczególnie wiele zawdzięczała Woronowica J.N. Grocholskiemu, który przeniósł tam sporo cennych mebli i zbiorów rodzinnych z Tereszek na Wołyniu, odziedziczonym po zmarłym w 1805 r. bracie Antonim.

Ów Antoni, marszałek starokonstantynowski, był wielkim miłośnikiem sztuk pięknych, toteż z każdej podróży przywoził do Tereszek bądź cenne rzeźby, bądź też obrazy.

W czasie swego pobytu w Livorno i w Rzymie w ciągu 1797 r. nabył tam 519 płócien mistrzów szkoły francuskiej, holenderskiej, flamandzkiej i włoskiej z domniemanym oryginałem pędzla Tycjana, który umieścił u siebie w Tereszkach, skąd dostały się do Woronowicy.

Po śmierci Jana Nepomucena Grocholskiego, zarówno dobra, jak i zbiory miały być dzielone między jego trzech synów: Adolfa, Ludgarda i Władysława. Ponieważ dwaj młodsi bracia do pełnoletności czekać mieli jeszcze lat kilkanaście, i dział odłożono aż do tego terminu. Na razie znaczną część tej kolekcji zamurowano w jednym z pokoi pałacu woronowickiego. Na skutek niewietrzenia go przez lat piętnaście, gdy doszło wreszcie do działów formalnych, okazało się, że wiele obrazów zniszczyła wilgoć i grzyb. Nie udało się ich już uratować.

To, co ocalało, podzielono mechanicznie, w wyniku czego Woronowica bardzo straciła. W okrągłej sali kolumnowej między dziesięcioma filarami stała np. grupa marmurowych posągów, złożona pierwotnie z dziewięciu muz i Appolina. Po przeprowadzonym dziale na miejscu pozostawiono tylko trzy muzy, podczas gdy Apollina i dalsze muzy zabrano częściowo do Czerwonej, częściowo do Tereszek. Pozostałe na miejscu dzieła sztuki przetrwały tam jeszcze do momentu przymusowej sprzedaży majątku. Przed opuszczeniem Woronowicy udało się Ludgardowi Grocholskiemu wywieść stamtąd znów do Tereszek część ruchomości, w tym wszelkie przedmioty zabytkowe, a nawet niektóre kominki marmurowe w stylu Ludwika XVI oraz sporo innych marmurów i wartości artystycznej w postaci rzeźb, dalej obrazy, w tym uchodzące za oryginały dzieła Correggia, Rembrandta i Rubensa, portrety rodzinne, brązy, makaty, srebro, porcelanę i cenne archiwum rodzinne.

Zawierało ono m.in. papiery rodziny Grocholskich h. Syrokomla, które na wschodnie rubieże Rzeczypospolitej z Sandomierskiego przeniosła się w XVI w. Akta te sięgały przeważnie końca XVI stulecia i tylko w nielicznych przypadkach dotyczyły jego początków.

W znacznej części w skład archiwum wchodziły też papiery rodzinno-majątkowe spokrewnionych z Grocholskimi innych rodzin, głównie Woronowickich, Obodeńskich, Łasków, Sabarowskich i Luba-Radzimińskich. W posiadanie Grocholskich dostały się one wraz z ręką Anny Radzimińskiej, żony Michała Andrzeja Grocholskiego. Mimo że rodzina Grocholskich po Michale rozdzieliła się na linie pietniczańsko-strzyżawiecką, sudyłkowską, hrycowsko-kołodniańską i woronowicko-tereszkowską, archiwum pozostawało zawsze w posiadaniu linii młodszej, osiadłej w Woronowicy. Inna część zbiorów, po przymusowej sprzedaży Woronowicy, dzieliła losy tułacze Ludgarda Grocholskiego, który nabywał kolejno różne majątki w Galicji i Rosji, po czym je sprzedawał. Były więc one po kilkanaście razy pakowane i rozpakowywane, wożone z miejsca na miejsce.

Ponieważ pałac woronowicki stał blisko traktu publicznego, od strony wjazdu rozciągał się przed nim jedynie kolisty gazon, obsadzony niskimi krzewami.

Park założony był od tyłu domu i po jego bokach. Główna aleja, wysadzana lipami, tworzyła półkole, odpowiadające kształtowi rezydencji. Druga aleja, prostopadła do pałacu, wiodła do pobliskiego jeziora.

Oprócz lip, w ogrodzie woronowickim, początkowo o założeniu regularnym z drzewami przystrzyganymi, później typowo krajobrazowym rosło jeszcze sporo topól włoskich, wiązów, brzostów, kasztanów, świerków, jesionów oraz białych akacji. Kompozycyjnie z parkiem łączył się sad owocowy.

W niezbyt wielkiej od pałacu odległości wznosił się murowany, jednonawowy kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła, fundacji także Franciszka Ksawerego Grocholskiego z 1793 r. Świątynię tę wykończył jednak dopiero w kilkanaście lat później Jan Nepomucen Grocholski. Fasadę jej dekorowały zdwojone pilastry jońskie. Po bokach zamkniętego trójkątnym przyczółkiem frontonu ze spływami stały kamienne wazony. Budynek ten nakrywał gładki dach dwuspadowy. Obok stała dzwonnica. Od drogi dziedziniec przykościelny odgradzał murek ze sztachetami.

Roman Aftanazy „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej, województwo bracławskie” Zakład Narodowy imienia Ossolińskich Wydawnictwo, Wrocław 1996

 

Mapa majątku Adolfa Grocholskiego w Winnicy w 1858 roku

Sygnatura w Muzeum Krajoznawczym w Winnicy na Ukrainie – КВ11456/ПЛГ1622