Karta służbowa
wydana przez hr. Tadeusza
bratu Henrykowi Grocholskiemu

Pełnomocnik
Czerwonego Krzyża
Przy Armii VI
Dnia 23. Czerwca 1920 r.
…………. 98

Okaziciel niniejszego Henryk Grocholski urzędnik przy Pełnomocniku P.T. Czerwonego Krzyża przy 6tej Armii delegowany jest z Płoskirowa do Warszawy, dla przewiezienia w ośmiu wagonach uchodźców z Podola w liczbie 90 – ich rzeczy i rzeczy należących do Czerwonego Krzyża.

Władze cywilne i wojskowe mają okazywać Mu pomoc i opiekę w podróży – jak również osobom mu powierzonym.

Pełnomocnik P. Czerwonego Krzyża
Przy VI Armii
Grocholski


Katastrofa uchodźców na Wołyniu 5-6 lipca 1920 r.
Śmierć pełnomocnika Polskiego Towarzystwa czerwonego Krzyża VI Armii Hrabiego Tadeusza (junior) Grocholskiego syna hr. Tadeusza i Zofii z hr. Zamoyskich

(WP.) Linia kolejowa Płoskirów – Wołoczyska została zaatakowana przez Kawaleryę Budiennego w nocy z 5 na 6 lipca. Prawie jednocześnie pułk bolszewicki, podzielony na trzy oddziały zaatakował Czarny Ostrów, Płoskirów i oddział uchodzący z wykolejonego pociągu.

Naczelny Komisarz Mińkiewicz wyjechał z Płoskirowa o godz. 12 minut 40. W tym samym pociągu znajdowała się Kasa Sztabowa polska broniona przez nieliczną straż. Jechał również sztab jeneralny Ukraiński z Konwojem 30 Kozaków, wywożąc również swoją kasę.

Wykolejenie pociągu nastąpiło pomiędzy godz. 2-3 w nocy na 3-4 kilometrów przed Czarnym Ostrowem. Na razie pociągu nie ostrzeliwano, co dało możność Ukraińskiemu pułkownikowi Myszkowskiemu zorganizować patrole i rozsypać oddział w tyraljerkę. Ukraińcy mając aparat telefoniczny komunikowali się ze sztabem 6-tej armii w Płoskirowie prosząc o pomoc. Istotnie przysłano parowóz, który jednak mógł zabrać tylko kilka wagonów, wobec strzałów armatnich w pobliżu.

Ponieważ przypuszczano, że w okolicy znajdują się większe siły bolszewickie, część osób została w pociągu, a tylko szczupła gromada zdecydowała się iść do Czarnego Ostrowia pod komendą pułkownika Myszkowskiego. Pan Mińkiewicz szedł razem z tą grupą, wszyscy w oddziale odchodzącym otrzymali broń. Jednym z pierwszych był raniony oficer łącznikowy przy naczelnym komisarzu Świrski. W Czarnym Ostrowiu, uchodźcy połączyli się z ułanami, którzy dotychczas odbijali się od oddziałów Budiennego a teraz wspólnie już ustępowali polem i torem, w tyralierce prowadząc w środku ludność cywilną.

Odwrót był bardzo ciężki, najwięcej rannych znaleziono pomiędzy Czarnym Ostrowiem a Narkiewiczami. Liczba zabitych znalezionych wynosi 46, prawie wszyscy byli porąbani szablami i widocznie podobijani, większość zmasakrowanych. Między innemi znaleziono trup w ohydny sposób zmasakrowany p. Tadeusza Grocholskiego ze Strzyżawki. Widocznie męczono i podpalono za życia, trup był obdarty, skrwawiony mundur leżał obok. Wiele trupów nie rozpoznano wskutek strasznego zmasakrowania twarzy. Wielu miało odcięte uszy i nosy. Znaleziono również trzy Siostry Miłosierdzia obdarte z bielizny, z odciętemi piersiami i wielką liczbą ran ciętych i z raną postrzału, najwidoczniej były dobite. Trup jej jak również inne trupy były częściowo przysypane ziemią przez okolicznych chłopów, którzy obrabowali zabitych. Pułkownik Myszkowski został ciężko ranny i wyniesiony przez swoich Kozaków, umarł jednak na drugi dzień.

Jeden z trupów o twarzy strasznie pobitej uderzeniami kolbą i cięciem szablą mógł być trupem sekretarza p. Minkiewicza – p. Bolesławskiego, o czem świadczył jasny kolor włosów i kamizelka szarego koloru „haki” bo więcej nic na sobie nie miał.

Wielką przytomność ducha okazała Siostra Miłosierdzia imieniem „Hala”, walcząc z karabinem i dodając otuchy. Na razie nie wiadomo czy ocalała, bo dotychczas znaleziono tylko 6 trupów kobiecych.

W dalszej srodze oddział spotkał idącą z Wołoczysk odsiecz z pułkownikiem „Jaroszem” na czele. Po powrocie na miejsce katastrofy skonstatowano, iż pociąg był ograbiony przez ludność miejscową zwołaną przez bolszewików do grabieży. Trupów w pociągu nie znaleziono gdyż ci co pozostali, częściowo pochowali się u chłopów okolicznych w częściowo wrócili do Płoskirowa, przez nikogo nie napastowani. Kassa sztabowa polska, znajdująca się w jednej ze skrzynek została rozbita, a drobne pieniądze porwano i porozrzucano po polu. Oddział bolszewicki był ostro trzymany: oficer kazał marki porwać i nikt na protest się nie odważył. Drugą skrzynkę znaleziono we wsi u chłopa. Żołnierze bolszewiccy rzucili się początkowo do znajdującej się w pociągu wódki, gdy spostrzegł to oficer złajał ich, wszystkie butelki potłukł, krzycząc: „Czto wy pijetie, wojna zdzieś”. Posłuszni Kozacy siedli na koń i odjechali.

Oddział bolszewicki miał sztandar pułkowy, dwie lekkie armaty i jedną „haubicę”. Przy oddziale były kobiety na koniach ubrane po męsku, w czerwonych frygijskich czapkach Żydówki. Według opowiadania oficera ułanów, stały one podczas ataku na Czarny Ostrów w grupie sztabu.

Udało się ustalić nazwiska trupów następujących osób: Tadeusza Grocholskiego, kap. artyleryi Bema, szeregowca Kazimierza Sojeckiego i oficera łącznikowego Swinskiego. Według świadectwa naocznych świadków zgiął i pan Józef Starorypiński. Komisarz naczelny Antoni Minkiewicz, wraz z kilkunastu innemi został uprowadzony do niewoli. Oddział bolszewicki chwalił się po drodze, że ma wśród jeńców i ministra polskiego. Bardziej ścisłych danych o Komisarzu nie udało się uzyskać.

 


Poległym cześć
Kurier Warszawski z dnia 30 lipca 1920

Ginie za kraj na polu chwały w krwawych bitwach kwiat najpiękniejszej młodzieży, ginie ofiarnie z całą świadomością, poświęcając życie za lepszą naszą przyszłość. Ręka Opatrzności wyróżnia i wybiera wśród milionów Polaków tych, którzy chwałą rycerską hojnie płacą święty dług Oyczyznie.

Nie ten tylko ginie, który na niebezpiecznym stał posterunku. Częstokroć pada od kuli nieprzyjaciela najmniej na to narażony ale z pewnością – najlepszy…

Kirem okryte imiona tych najlepszych synów Oyczyzny w pamięci społeczeństwa na wieki zostaną wyryte. Dla zbolałego serca najbliższych rodziny świadomość poniesionej ofiary tamuje niewątpliwie bunt wewnętrznej rozpaczy. Ale nie sposób ukoić ból serca, kiedy ten syn najlepszy, ten mąż najserdeczniejszy, ten Ojciec najczulszy, ten brat najukochańszy zginął śmiercią męczeńską, ohydnie katowany przez rozbestwioną hordę bandytów.

Dnia 5 lipca, w okolicy Płoskirowa w straszliwy sposób zamordowany został przez oddział Kawaleryi Budiennego, pełnomocnik Czerwonego Krzyża, Tadeusz hr. Grocholski, wraz z trzema Siostrami Miłosierdzia ze szpitala Czerwonego Krzyża. Obecnie doszła nas druga smutna wiadomość: o zbrodni dokonanej 18 lipca nad Szpitalnym personelem Szpitala w Radziwiłłowie.

Krzyk buntu wewnętrznego słusznie powinien ogarnąć całe społeczeństwo, za mało mówię, całą ludność w której jeszcze na zamarły elementarne uczucia sprawiedliwości. W poniedziałek 2 sierpnia o godz. 11 rano, odbędzie się w Garnizonowym Kościele przy ulicy Długiej, nabożeństwo żałobne za spokój duszy tych ofiar niesłychanej zbrodni.

Niech cały świat cywilizowany dowie się o niebywałem potwornem pogwałceniu najelementarniejszych praw ludzkości, nie mówiąc już o międzynarodowych, które specyalną opieką otaczają Czerwony Krzyż i szpitale.

Niech się zapełni po brzegi świątynia tłumem odczuwającym całą ohydę i zgrozę tych zbrodni i niech będzie bolesnym jękiem do Boga i donośnym protestem wobec całego zachodu Europejskiego.

Władysław Tyszkiewicz
(z Laudwarowa)