Leży Kniaża na Podolu, nad rzeką Kośniczką, w jampolskim powiecie.

To takie Pobereże, kraina wąskim pomostem wyciągnięta między Dniestrem i Bohem, hen po rzeki Jahorlik i Kodymę. Pobereże, pogranicze, co na krańcach swoich, w stepie, bujną porasta trawą.

Zwie się wieś Kniażą, bo ongiś do kniaziów należała. Dużo tych Kniaz na Rusi całej. Jest Kniażpol, Kniażsioło, Kniażperechod, Kniaziołuka.

Przy Kniażach legenda być musi.

To kniaź bohater sypał groblę na Kniażperechodzie, by mieć perechod na waregskich władców, to kniahini na Kniażgórze miała zamek bursztynowy.

Była Kniaża jampolska otoczona wsiami Miaskówką, Kośnicą, Antopolem, sama rozłożona nad brzegami ruczajów, co do Kośniczki wpadały.

Opodal Kniaży widniało miasteczko Kniażopol ze staremi, kilkuwiekowemi budynkami.

Kniaża i Kniażpol stanowiły w XVI wieku własność Czetwertyńskich, przechodzi potem Kniaża do Grocholskich i od XVIII wieku do obecnej chwili jest własnością tej rodziny. Teraz dziedzicem Kniaży jest Remigiusz hr. Grocholski.

Był w Kniaży dom, na pierwszy widok zwykły typowy dwór polski.

Taki z gankiem winem obrośniętym, ścianami zielenią okrytemi. Przy bliższem oglądaniu widzi się przy samym domu zwaliska wałów, widzi się ściany dworu 1.5 metrowej grubości. Wejście do dworu nie od ganku z zielenią, lecz z boku. Wchodzi się nie prosto, a w dół głęboko po krętych kamiennych schodach, jakby do piwnicy. Tuż ogromna sklepiona komnata bez okien. Taka warowna ciemnica, łuczywem dawniej oświetlana, a stanowiąca lwią część domu. Tu wizja skrzyń z bandoletami, po kątach oszczepów szerokich, dzirytów. Podwoje prowadzą w różnych stronach już do zwykłych pokoi mieszkalnych, salonów, jadalni.

Taka budowa zwała się „stawianą w gwiazdę”.

Wokół Kniaży ogromne lasy Hrabeczego. W nich dawniej łowy na wilki i dziki. Łowy odbywały się na koniach, gdyż w zapadniach żaden wóz by nie przeszedł. Lasy Hrebeckie tak stare i piękne, że w 90-tych latach zeszłego stulecia kupcy angielscy przyjeżdżali specjalnie je oglądać.

W Kniaży, czasu Powstania Styczniowego, Xawera hr. Grocholska zbiera posiedzenia tajne dla organizowania ruchu.

Szły po borach Hrebeczego, opodal Kniaży, dobre echa przeszłości.

Dęby szeptały coś dębom, wiązy wiązom. One poszepty czy są jeszcze i czy je usłyszy Remigiusz Grocholski, swej ojcowizny pozbawiony.

Antoni Urbański „Podzwonne na zgliszczach Litwy i Rusi” Nakładem Autora, Warszawa 1928