Ściągnij Roman Aftanazy – Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej. Pokutyńce (PDF)

Pokutyńce

Pokutyńce

Rozłożona malowniczo nad rzeczką Uszką, dopływem Uszycy, wieś Pokutyńce wchodziła początkowo w skład dóbr starostwa barskiego.

Pod koniec XVIII w. miała być w posiadaniu Humieckich h. Junosza, możnej rodziny podolskiej, następnie Kuzerów, a w 1820 r. i później Ignacego Czerkasa h. Jelita, chorążego belskiego. Prócz Pokutyniec należały jeszcze do niego Wońkowcem Majdan Wońkowiecki i Wysoka Grobla. O rodzinie Czerkasów, pochodzenia autochtonicznego, niewiele wiadomo. W 1509 r. pojawia się na widowni dziejowej Iwaszko Czerkas, dworzanin królewski. Żyjąca w połowie XVII w. Barbara Czerkasówna zamężna była za Teodorem Humieckim. Gabriel Czerkas, zapewne już spolonizowany, w 1682 r. piastował urząd podczaszego mielnickiego. Najprawdopodobniej jego potomkiem był wspomniany Ignacy Czerkas. Miał on syna Ludwika, w 1844 r. legitymującego się ze szlachectwa guberni podolskiej. W drugiej połowie XIX w. kupił Pokutyńce Władysław Grocholski h. Syrokomla, ożeniony z Marią z Rohozińskich. Ostatnim właścicielem tej majętności, której obszar w 1917 r. obejmował 1710 dziesięcin ziemi, był jego syn – Józef Grocholski (1876 – 1949), żonaty z Marią Modzelewską.

Ignacy Czerkas, jeśli nie ktoś z jego poprzedników, wybudował w Pokutyńcach rozległy, murowany, parterowy dwór, istniejący tam do końca pierwszej wojny światowej. Stał on na podmurówce o planie wydłużonego prostokąta. Nieco wyższą, środkową, trójosiową część jego elewacji frontowej o trzynastu szeroko rozstawionych osiach, wydzieloną pilastrami, akcentował portyk złożony z dwóch par kolumn toskańskich, ustawionych na wyniesionym o trzy stopnie kamiennym tarasie. Kolumny dźwigały trójkątny, gładki szczyt, podkreślony tylko u dołu szerokim gzymsem profilowanym. Ten klasycystyczny dwór otrzymał także niewielkie akcenty neogotyckie w postaci ostrołukowego zamknięcia okien po obu stronach głównych drzwi wejściowych. Cały budynek miał elewacje tynkowane gładko, przebite niewielkimi prostokątnymi otworami okiennymi, ujętymi w ramy wgłębnie profilowane. Stolarszczyzna okien pochodziła już z drugiej połowy XIX w. Monotonna elewacja ogrodowa nie miała żadnego akcentu. Ożywiało ją tylko nieco inne rozstawienie okien, z których cztery łączone były parami. W części środkowej, odpowiadającej frontowemu portykowi, znajdował się tam niski taras. Bryłę dworu wieńczył bardzo wydatny, profilowany gzyms podokapowy. Dom miał gładki dach czterospadowy, niegdyś gontowy, później pobity blachą.

Wnętrze mieściło ponad dwadzieścia pokoi, z wielką sienią od strony portyku i jeszcze większym salonem czy raczej podłużną salą, usytuowaną pośrodku traktu ogrodowego.

Wszystkie pomieszczenia malowane były gładko. Posadzka dębowa, układana w duże kwadraty, znajdowała się jedynie w kilku pokojach reprezentacyjnych. Zachowało się do czasów ostatnich także kilka murowanych kominków.

Ponieważ Grocholscy nabyli Pokutynce z domem pustym, tylko częściowo zdołali go urządzić meblami starymi, nie sięgającymi jednak poza pierwszą połowę XIX w. Zgromadzili też trochę obrazów i innych dzieł sztuki oraz niewielką bibliotekę. Najcenniejsze pamiątki rodzinne przechowywano jednak w innych, starszych siedzibach rodzinnych.

Tuż obok głównego domu mieszkalnego po jego stronie lewej, wznosiła się ustawiona do niego poprzecznie niezbyt obszerna oficyna, z elewacjami rozczłonkowanymi wertykalnie szerokimi lizenami, nakryta gładkim dachem dwuspadowym. Mieściła ona kuchnie, spiżarnie i pokoje dla służby. Zarówno dom, jak oficyna, stały wśród rozległego, wielohektarowego parku krajobrazowego ze wspaniałymi okazami starodrzewna liściastego oraz iglastego. Bezpośrednio przed oknami dworu na długich rabatach rosły wysokopienne róże, na nich i wokół portyku ustawiano też latem rośliny dekoracyjne, hodowane w oranżerii. Ani przed domem, ani poza nim nie było jednak w Pokutyńcach tradycyjnych, otwartych gazonów. Szeroką wolną przestrzeń pozostawiono jedynie dla podjazdu i wokół dworu.

Chlubą tej skromnej rezydencji była długa i szeroka aleja wjazdowa, wysadzana starymi lipami.


Roman Aftanazy „Dzieje rezydencji na dawnych kresach Rzeczypospolitej”